Monday, August 23, 2010

Keith Jarrett i Charlie Haden - Jasmine (2010)



Są takie wieczory, kiedy bez tej płyty trudno się obyć. "Jasmine" uwodzi pięknem i delikatnością jakich nie miał chyba jeszcze żaden album Keitha Jarretta. Nawet tak bardzo klimatyczny i osobisty jak "The Melody At Night. With You".
Na "Jasmine" to kontrabas Charlie Hadena robi różnicę. Zamiast smutku i przygnębienia towarzyszących słuchaniu "The Melody..." jest relaks, ucieczka w kolorowy świat wyczarowywany przez  cudowne pianino i kontrabas dwóch wielkich mistrzów.
Tę płytę trzeba mieć i czuć fizycznie jej obecność by w pełni docenić jej piękno. Niedowiarkom i tym, którzy dziś już z zakupem nie zdążą proponuję póki co namiastkę w postaci możliwości posluchania albumu "Jasmine" w całości prosto z sieci. Z góry przepraszam, że płyta tak krótka...

1 comment:

  1. O mamo jaka piękna muzyka. Idę do sklepu :) Byłam na Hadenie w Kongresowej z dwa lata temu, ale aż tak pięknie nie grał wtedy ;) Jarreta na żywo niestety nie słyszałam nigdy, a pora byłaby już najwyższa ...

    ReplyDelete

Search This Blog

Blog Archive